Do korporacji nie wracam
Madame

MAŁGORZATA MARCINIAK- projektantka oraz właścicielka marki goldenlizard

Przez wiele lat pracowała w korporacji, zanim uświadomiła sobie, że przyszedł czas na pracę na własny rachunek. W marcu 2013r. postanowiła stworzyć własną firmę i markę- goldenlizard. Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą? I jak to się stało, że nasza bohaterka postanowiła rzucić etat i na poważnie zająć się koronką.
Anna Szubert: Rzuciłaś korporację, bezpieczną, dobrze płatną pracę, którą dobrze rozumiałaś. Co Cię do tego skłoniło?
Małgorzata Marciniak: W 2012 roku, dokładnie we wrześniu, moje ciało powiedziało dość. Oddałam serce korporacji i prawie sercem za to zapłaciłam. Utrata zdrowia to jedno, każdy kto tego doświadczył, wie jak jest ważne. Ale dla mnie istotne było coś więcej. Zachowanie status quo naruszało moją wiarę w wartości, które prócz zdrowia i rodziny są istotą mojego życia. Te wartości to szacunek, uczciwość i prawda. Pójście na kompromis nie wchodziło w grę. Doszłam do ściany. Mogłam zrobić krok w tył i ruszyć nową drogą lub pozostać w bezruchu. Wybrałam sejf numer 1, nie wiedząc co się w nim kryje, ale wiedząc co pozostaje ze mną.
AS: I wtedy postanowiłaś zająć się koronką?
MM: To nie było takie proste…wtedy nie wiedziałam jeszcze co chcę robić, byłam natomiast pewna czego nie chcę.
AS: Dlaczego akurat koronka?
MM: Miłość do koronki zaszczepiła we mnie siostra mojej babci. Dziś choć już nie żyje jestem jej za to bardzo wdzięczna. Od tego czasu tworzyłam małe formy: zakładki, serduszka, aniołki i szczerze mówiąc wstydziłam się ich chowając do szuflady. Widzisz… wszystko ma swój czas, do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć.
AS: Jeszcze niedawno koronka była niedoceniana, a dziś przeżywa prawdziwy renesans. Znaleźć ją można w projektach największych domów mody, ale również sieciówek. A TY? Dla kogo projektujesz?
MM: Moja kolekcja skierowana jest przede wszystkim dla kobiet odważnych ale i romantycznych, ceniących indywidualizm i oryginalność, chcących podkreślić swoją kobiecość pięknem ponadczasowej koronki – dla kobiet które chciałby uzupełnić swoją garderobę o coś wyjątkowego i niepowtarzalnego.
AS: Zrezygnowałaś z pracy w korporacji ale nadal dostajesz WIELE ofert pracy.
MM: Ilość ofert pracy karmi ego, trochę kusi, ale głównie przeraża… w tak wielu firmach dyrektorzy handlowi są poszukiwani… nasuwa się pytanie, dlaczego? To jest około 4-5 ofert tygodniowo, co nie oznacza, ze są one dla mnie interesujące, ale sama liczba jest zastanawiająca.
Zawsze miałam wysoką motywację do pracy na rzecz i dla dobra pracodawcy. Niezależnie od zmian zachodzących w otoczeniu zewnętrznym czy wewnętrznym skutecznie realizowałam stawiane przede mną zadania, za co byłam doceniana kolejnymi awansami.
Jednak po 17 latach nadszedł czas na refleksję, określenie własnych celów i spełnianie marzeń. Fascynuje mnie budowanie, tworzenie, szybkie reagowanie na potrzeby klientów, bycie blisko nich, tzw. ład korporacyjny nie zawsze na to pozwalał.
AS: I nie kusi Ciebie powrót do bezpiecznej korpo?
MM: Podjęłam decyzję, że nie wracam do korporacji i realizuję własny projekt.
AS: Wiele lat za tobą w branży chemicznej. Wydaje się, że to odległa dziedzina, a jednak podkreślasz, że bardzo Ci pomogła. W jaki sposób?
MM: Przede wszystkim doświadczenie jakie zdobyłam dzięki pracy w różnych działach , z różnymi ludźmi i na różnych szczeblach.
Zaczynałam jako pracownik działu sprzedaży, marketingu, zbudowałam pierwszy dział logistyki, byłam jego kierownikiem a później zostałam dyrektorem sprzedaży.
Wszystkie doświadczenia są kluczowe w mojej obecnej pracy. Pasja to jedno, a projekty i zarządzanie nimi to właśnie, w mojej ocenie, kluczowe umiejętności zdobywania przewagi. Projektowanie kolekcji to świat artyzmu, estetyki, piękna, duchowości, ale bez twardego zarządzania marką, pozostaje tylko sztuką.
AS: Wiele osób zaczynając biznes, zwłaszcza w obszarze mody i projektowania chce być szybko jak najbardziej rozpoznawalnym. Tymczasem ty chronisz dostępu do strony logowaniem. Skąd taka strategia?
MM: Dostęp do strony jest ograniczony jasno określonymi kryteriami. W ten sposób chronię swoje projekty i swoje klientki, które w moich sukniach mają czuć się wyjątkowo.
Nie mam potrzeby bycia rozpoznawalną dla wszystkich, nie tworzę dla wszystkich, moje kreacje podobają się określonej grupie kobiet i dla nich jestem rozpoznawalna. To grono stopniowo poszerza się, w rytmie i czasie, który mi odpowiada. Buduję swoją markę świadomie i powoli. Sam proces tworzenia jest czasochłonny, w zależności od skomplikowania projektu trwa od 2 do 6 tygodni. Wszystko ma swój czas. Wszystko ma swoją wartość.
Strona internetowa jest tylko jednym z narzędzi do komunikowania się z moją grupą docelową, która rozproszona jest po całym świecie. Moja marka jest podróżniczką- odwiedziła już Niemcy, Szwecję, Brazylię, USA, Wielką Brytanię, a ostatnio wybrała się do Włoch.Jest tam gdzie moje klientki.
AS: Jak wygląda twój dzień pracy?
MM: Dzień do dnia nie jest podobny. Choć jestem panią swojego czasu, pracuję bardzo dużo i długo. Nie mam z tym jednak problemu, ponieważ to kocham. Uwielbiam to co robię a moje klientki nieustannie mnie motywują i inspirują do wymyślania nowych projektów.
Jestem dobrze zorganizowana i staram się planować moje bieżące działania z tygodniowym, miesięcznym i rocznym wyprzedzeniem. , to też ” korporacyjna operatywka”- plany podzielone na długo i krótkoterminowe interwały.
AS: Czyli od korporacji nie da się uciec?
MM: Od korporacji tak, od wyuczonych, ale dobrych nawyków niekoniecznie. Bo i po co? Przecież one są ważne i potrzebne. Wracając do pytania, często podróżuję, codziennie inicjuję nowe znajomości, uczestniczę w wystawach, konferencjach. Z kalendarzem się nie rozstaję. Każdy najmniejszy pomysł zapisuję. No i tworzę projekty. Wymyślam wzory, szukam perfekcyjnego „oczka” by ostateczny efekt zachwycił wyjątkowe kobiety, ale i mnie .

Wywiad Anna Szubert
Magazyn Madame

Pełna wersja wywiadu dostępna jest tylko w wersji drukowanej