Siła niedoskonałości
Elle Magazyn

Rób to, co robisz, dobrze i bądź sobą, a praca sama cię znajdzie. Tylko tyle czy aż tyle obiecuje popularny ostatnio personal branding?

Rozmawia: Małgorzata Fiejdasz- Kaczyńska

Nie miałam pojęcia, że na rynku jest aż tyle książek o personal brandingu, czyli budowaniu marki osobistej. Na czym polega fenomen tego zjawiska?

Anna Szubert: Liczba książek na ten temat rzeczywiście rośnie lawinowo, bo temat przestał być jedynie modą, a stał się koniecznością. Pracodawcy zaczynają dostrzegać, że bardziej liczą się kompetencje miękkie niż techniczne umiejętności. Wolałaby pani zatrudnić osobę świetnie znającą Excela czy lojalną?

Odpowiedziałabym, że lojalną, gdybym nie przeczytała, że „drogą do rozwoju zawodowego niejest już lojalność wobec firmy, ale ciągła zmiana pracy”. Tak pisze Dan Schawbel, autor „Personal brandingu 2.0”

AS: To dobra książka, ale nie traktowałabym jej jako punktu odniesienia. Częste zmiany pracy sprawiają wrażenie, że ktoś nie wie, czego chce, albo nie sprawdza się na swoim stanowisku. Dlatego nie udzieliłabym takiej rady osobie, która poważnie poważnie podchodzi do budowania silnej marki na polu zawodowym. Nie chodzi też o lojalność na całe życie, nie bierzemy ślubu z pracodawcą. Dobrze by było jednak podzielać wartości firmy,w której pracujemy. Jeśli sami nie wierzymy w markę, to jakim cudem mieliby w nią uwierzyć nasi klienci? Mam takie powiedzenie: wszystko co masz, nosisz na sobie. Reszta jest zmienna- samochód mogą mi ukraść, z partnerem też bywa różnie (śmiech). Nasze kontakty i umiejętności to ogromny kapitał.

Czy marka osobista jest tym samym co reputacja?

AS: Reputacja, dzięki której jesteśmy postrzegani jako osoby godne zaufania, to zaledwie część silnej marki osobistej. I jedno, i drugie budujemy na tych samych fundamentach: to bezkompromisowość w kwestii wartości, zaufanie i wiarygodność. Tworząc swoją markę, muszę wiedzieć dokładnie, dokąd idę, mieć wizję, opisaną grupę docelową, rozpoznaną konkurencję. Idea brandingu to”szlifuj i doskonal tylko te kompetencje, które masz w naturalny sposób ukształtowane na wysokim poziomie”. Jeżeli ktoś jest introwertykiem, to nie zrobimy z niego mówcy. Do zdobycia przewagi na rynku pracy kluczowa jest specjalizacja i autentyczność, która- uwaga!- wiąże się z niedoskonałością. Kiedyś ludzie starali się ją ukryć, dziś to nierozerwalny element marki.

Tylko kto się pozna na niedoskonałościach? Czy pracodawca nie wolałby kogoś, kto przynajmniej udaje perfekcyjnego?

AS: Ludzie wyczują fałsz w kilka sekund. Dążmy do perfekcji, jednak to nasze niedoskonałości czynią nas ludźmi. Zan grafika, który jest milczkiem. I chociaż współpraca z nim nie zawsze jest łatwa, to cenię go bardzo, bo jest perfekcyjny w swojej pracy.

Ale Pani klienci nie są chyba milczącymi grafikami?

AS: Trafiają do mnie bardzo różne osoby. Ostatnio najczęściej pracuję z szefami dużych firm, korporacji. Dlaczego? Bo dziś jest ważny employer branding, czyli marka pracodawcy. Najlepszych fachowców przyciągają najlepsi szefowie. Biznes jest oparty na ludziach. Każdy problem w korporacji wiąże się z konkretnym nazwiskiem. Nie przekreśla to faktu, że nie ma osoby doskonałej dla wszystkich. I że nie warto walczyć o ludzi, którzy nie podzielają naszych wartości. A marka to obietnica wartości.

Obietnica wartości, czyli…?

AS: … czyli to, na podstawie czego budujemy zaufanie. Składamy obietnicę, że naszym fundamentem są pewne wartości i ich nie poświęcimy, by osiągnąć cel drogą na skróty. Personal branding czasami błędnie jest postrzegany w kategoriach opakowania. Jak się ubrać i czy granatowy to kolor uniwersalny. To błąd, bo nie ma większego rozczarowania niż piękne pudełko, w którym tkwi bylejakość. Z osobami, z którymi pracuję, przechodzę całą drogę- od odkrycia mocnych stron, zdefiniowania siebie, oszlifowania umiejętności, po takie ich opakowanie, by były spójną całością. Na przykład z jedną ze studentek próbowałyśmy znaleźć zdanie, które by ją określiło. Po trzech godzinach przyszła do mnie i stwierdziła: „Byłam buntowniczką, jestem urzędniczką”.

Nie zabrzmiało to jak niezrealizowana tęsknota?

AS: Nie, bo powiedziała to z przekorą i przyjemnością. W tym zdaniu zawarła zarówno fakt, że ma charakter, potrafi się zbuntować, jak i to, że trzyma się pewnych zasad. Była dumna, że jest urzędniczką. Co ważne, nie powieliła schematów, mówiąc np., że umie pracować zespołowo, jest kreatywna i świetnie nawiązuje kontakty, bo to klize słowne. Jeśli naprawdę jesteś komunikatywna, to podaj przykład. Zan dwie osoby, które po godzinie znają w samolocie wszystkich. I nie jest to kwestia „opakowania”, bo obu daleko do wyglądu Anji Rubik. Ale ludzie do nich lgną. Ważne, by odkryć, co mnie wyróżnia.

„Urodziłeś się jako oryginał, nie umieraj jako kopia”- to zdanie przewija się w podręcznikach do personal brandingu.

AS: Żyjemy w czasach, w których za wejście na Mount Everest czy zrobienie triatlonu już nie zapraszają do programów śniadaniowych. Jedyne, co obecnie może wyróżnić człowieka, to jego oryginalne myśli i wyrazisty sposób ich komunikowania. Jednak żeby wyjść na forum i skonfrontować swoją opinię z innymi, trzeba mieć siłę.

Jak określić mocne strony swojego charakteru?

AS: Najłatwiej byłoby oczywiście pójść do specjalisty i zapłacić za test. Swoim studentom radzę, że jeśli się zastanawiają, co ludzie w nich cenią, to niech sięgną do pamięci, kiedy i w jakich sytuacjach zwracają się do nich po radę, po co dzwonią, czego chcą się dowiedzieć?

Co jeszcze liczy się w kształtowaniu marki osobistej?

AS: Pasja, wiedza, umiejętności. Kiedy młodzi ludzie mnie pytają, co warto studiować, odpowiadam: „To, co kochasz”. Sama szukałam swojej pasji długo, był czas, gdy myślałam, że wszystko już robiłam. A co się okazało tą pasją? Mówienie do ludzi, choć nigdy nie sądziłam, że będę publicznie występować.

To jak Pani na to wpadła?

AS: Nie ja, to grupa, z którą się szkoliłam, dała mi taki feedback: „Dziewczyno, powinnaś zarabiać na życie gadaniem. Masz dar!”

Bardziej wierzymy, że coś jest naszą siłą, jeśli ktoś obcy nam to powie?

AS: Myślę, że w ogóle mamy trudności z oceną siebie. Albo wpadamy w narcyzm, albo nie doceniamy własnych atutów. Warto wsłuchać się w opinie innych. Gdy odsiejemy ślepe pochwały z jednej strony i złośliwości z drugiej, możemy otrzymać ciekawy obraz tego, jacy jesteśmy.

Do czego może się przydać osobista marka? Do znalezienia lepszej pracy?

AS: Nie tylko. Znam osoby, które nigdy nie poszukiwały pracy, bo ona zawsze była. Silna marka osobista, to kapitał, którego nam nikt nie zabierze. Sprawia, że jej właściciel staje się osobą pożądaną.

Pożądaną to znaczy także taką, która świadomie buduje swój wizerunek w sieci i ma mnóstwo followersów?

AS: Akurat uważam, że swoją markę buduje się offline, a social media są potrzebne jedynie do komunikacji, czyli odpowiedniej oprawy. Uwielbiam zdanie prof. Bralczyka: „Od dzisiaj się nie komunikuję , tylko porozumiewam”, bo dzięki niemu przypomniałam sobie, że mamy takie piękne słowo jak porozumiewanie się. Założyłam, żenikt nie będzie lepszym rzecznikiem mojej marki niż ja sama, bo wszystko zaczyna się od relacji twarzą w twarz. Przekonuję też każdego, że ta twarz wcale nie musi być doskonała. Pewnego razu zobaczyłam na Instagramie, jak ktoś sfotografował w wyjątkowo niekorzystnej perspektywie nos Łukasza Jakóbiaka i on mistrzowsko to skomentował: „Jak patrzę na swój nos, to jestem przekonany, że mogę reklamować opływowe samochody”. Nie ma idealnych ludzi. Chcesz wyrobić sobie markę? Zapomnij o kompleksach. Nawet z niedoskonałości możesz zrobić atut.

Wywiad ukazał się w lutowym Elle 2016

2016/Elle/2