Lata mijają a zaniedbania mają się dobrze.

W ciągu kilku ostatnich lat miałam przyjemność prowadzić dziesiątki szkoleń z etykiety w biznesie. Były to różne grupy: od pojedynczych osób poszukujących wiedzy na własną rękę, poprzez organizacje międzynarodowe, instytucje państwowe, małe i duże firmy, a czasami całe firmy od zarządu aż do szeregowego pracownika.

W trakcie tych lat program był stopniowo modyfikowany- co tu ukrywać, na coraz bardziej uproszczony. Usuwałam kolejno slajdy dotyczące dyplomatycznych zachowań. Przestałam wspominać lub wspominam w kilku słowach o etykiecie prowadzenia rozmów telefonicznych, coraz rzadziej mówię o elegancji w komunikacji internetowej, o stosowaniu zwrotów grzecznościowych. O tym, że budowanie relacji nie polega na szybkim skracaniu dystansu i przechodzeniu na „Ty” bez wyraźnego sygnału obu stron. O tym, że nie należy w pierwszych kontaktach zawodowych poruszać tematów trudnych lub prywatnych jak polityka, religia, życie osobiste. O tym, że nie należy mówić źle o innych ludziach, bo dla wszystkich osób jasne być powinno że to się może nie opłacać.

O sztuce mówienia komplementów.

O dziękowaniu ludziom. Czy wystarczająco?

O konstruktywnej krytyce bez urażania.

O elegancji w myśleniu i działaniu.

O dostarczeniu rozmówcy wrażeń pozytywnych.

Na wyraźne życzenie firm.

Czegóż więc poszukują działy szkoleń, zarządy czy kierownictwo firm wysyłających swoich pracowników na szkolenie?

Naprawy zachowań, których nie wynieśliśmy z domów i szkół. Szkolenia, które wskazuje jak się ubrać do pracy, szkolenia z higieny osobistej, mówienia o używaniu antyperspirantów i codziennym myciu, sprzątaniu po sobie w toalecie i firmowej kuchni. Ilość obrazków o używaniu szczotki toaletowej w wielu firmach  mówi dużo o nas samych.

I jest sporo do zrobienia. Lata mijają, a zaniedbania mają się dobrze.

Nie oznacza to jednak, że znamienita większość nie wyraża zainteresowania wszystkimi powyższymi sprawami.